W ferworze zaliczeń, przeglądów,
nadrabiania, pokazywania, sprężam się i poświęcam malutką chwileczkę na
napisanie kolejnego tosta.
Przy okazji dodaje kolejny obraz i gorąco zachęcam do nabywania. Wystarczy nacisnąć TO i kupić.
Dzisiaj chcę podzielić się z wami, moimi przemyśleniami na temat stękania,
narzekania, przynudzania i jęczenia. Niestety to nieszczęsne zjawisko otacza
mnie z każdej najmniejszej strony, atakuje mnie niemal wszędzie i brakuje już tylko
żeby Johnny zaczął stękać (mógłby ponarzekać tylko na to, że czasem go za mocno
ściskam, o właśnie tak ->NACIŚNIJ).
Jak to jest że po otrzymaniu
jednej z smaczniejszych czekolad na świecie, niektórzy potrafią powiedzieć tylko:
szkoda że nie mleczna?!
Jak? Czy świat jest naprawdę taki
dołujący, smutny a życie skłania tylko do takich spostrzeżeń? Czy można
narzekać na coś czemu jesteśmy sami winni? Czy stękacze zdają sobie sprawę że narzekanie jest demotywujące? Czy stękaczy
nie męczy ciągłe stękanie? Czy to możliwe ze każdy dzień tygodnia jest dla nich poniedziałkiem? Jak to z Wami jest? Hm?
Czy na tym całym świecie nie ma
już optymistów? Oprócz mnie?! Ja też czasem pojęczę, że mi się nie chce, że
jestem zmęczona, że nie ma mleka w lodówce, że już 7 rano, że nie ma kasy, ze
waga nie spada. Ale nie robie tego z częstotliwością mrugania okiem. Narzekam
na rzeczy ode mnie nie zależne (może oprócz tej wagi i mleka) i ponoszę
konsekwencje moich zaniedbań z podniesioną głową, nie zwalam tego na system,
czarną dziurę, korki czy politykę.
Więc czy męczydusze nie mają
odwagi? Jak to z Wami jest?
Wywód ten nie jest skierowany do
żadnej konkretnej osoby, zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa.
Pamiętajcie że już jutro środo-piątek!
A na koniec jeszcze coś do POSŁUCHANIA !
Niestety narzekanie i stękanie przychodzi o wiele łatwiej niż szukanie radości i optymizmu na każdym kroku... ;)
OdpowiedzUsuńOżesz jacie co za piękna nota - zgadzam się z Tobą w 100% i wyczuwam że w pewnym stopniu to do mnie ale spoczko, najważniejsze że widzę swoje błędy;-) Masz rzeczywiście racje muszę postarać sie mniej narzekać i szukać pozytywów w każdej sytuacji ;-)
OdpowiedzUsuńPOSTARAM SIĘ
p.s.
nigdy bym nie powiedziała "szkoda że nie mleczna" hahaha najważniejsze że czekolada ;-)
Niestety muszę w tej chwili ponarzeka (ostatnie narzekanie na dziś) - myślałam że mój wpis będzie pierwszy a tu ZONK :-)
OdpowiedzUsuńNo cóż zadowolę się drugim i trzecim
hahah
Uczę się właśnie na zaliczenie z Niemca (niestety ustne) i opornie mi to idzie, ale w tym wszystkim czytając (w międzyczasie) to notkę muszę przyznać, że mnie w pewnym stopniu zmotywowała i powiem coś i to dużymi literami; MICHALINA JESTEŚ NIEOCENIONA ;-)
OdpowiedzUsuńCoś pozytywnego ode mnie dla każdego czytelnika:
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=HBY6_4sfhFQ
hejo ja ewidentnie jestem stekaczem ale chyba nie az tak okropnym jak w twoim toscie bo:
OdpowiedzUsuń- dla mnie kazdy dzien po pracy jest super, wystarczy: mąż koc ksiazka kawa film cos do jedzenia rower slonce
- narzekam zazwyczaj nie ze swojej winy, poniewaz posiadam wrodzona zdolnosc do lubienia jedzenia i spania, wiec moje stekanie ogranicza sie do: cos bym zjadla, ale chce mi sie spac
- lubisz mnie za to marudzenie
do swiergota: marudzenie wspominam z sentymentem i już teraz gdy upłynęło trochę czasu wcale mi nie przeszkadza, ale bywało ciężko, choć miało to też swój urok.
OdpowiedzUsuńdo GzM: G . . . ten blog bez Ciebie wcale by mi nie działał! tyle pięknych słów, od motoru napędowego tego tosta. Widzisz jak mnie inspirujesz!
OdpowiedzUsuńO reeeeet cóż za komplement - nie mogłam tego nie skomentować - szaleństwo.... jestem wielce, szalenie, nieopisanie... zaszczycona ;-)Normalnie urosłam o 5 cm ;-)
OdpowiedzUsuń:) racja,racja,racja.. wszystko jest dla ludzi.Narzekanie też,ale nie za często! Fakt, demotywuje ostro, ale oczyszcza ;D hehe... "GzM" coś o tym wie, Ty Michalinek też.
OdpowiedzUsuńByle do przodu :)! Pozdro 1000! :*