środa, 6 listopada 2013

A jednak przemeblowanie....

Pierwszy od dawna wspólny wolny dzień. Miało być spanie do południa, kawa za kawą, do tego wszystkiego ciasteczko za ciasteczkiem, czytanie, oglądanie, słuchanie. Zamiast tego wstaliśmy o ósmej, uraczyliśmy się Naszą wersją Świątecznego śniadania.... a ja po raz kolejny poruszyłam temat przemeblowania, które chodzi za mną niczym Hattrick.

Jednak z racji leniwego klimatu tego dnia do godziny 15 nic się nie wydarzyło. Później już miało, już było tuż, tuż... ale od targania mebli woleliśmy spotkanie z przyjaciółmi. I kiedy już straciłam nadzieje na przemeblowanie i zyskałam nadzieje na miły wieczór z książką i ciepłą herbatą - stało się! Tak więc teraz piszę już z zupełnie innego rejony pokoju, baza A. też już jest w innym miejscu, a goście którzy zechcą wpaść na kawę będą podziwiać emocjonujący ruch uliczny pod blokiem. Znikną również wszystkie kropki. Ale jeszcze nie postanowiła co pojawi się zamiast nich.

Regał ze skrzynek się rozszczepił, parawan się przeprowadził. rozwiązał się (przyszły) problem ustawienia choinki. Teraz przez najbliższe kilka dni będziemy doprowadzać wszystko do ładu i składu. Ale ciekawskich zapraszamy już dziś. . .

5 komentarzy:

  1. Istny kosmos tam zaprowadziłaś - czuję to w oczach wyobraźni ;-) Już nie mogę się doczekać jak tam wpadnę i nie poznam tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. wpadnę na pewno i troszkę hałasu narobię jak zwykle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. fan Twojego talentu :)7 listopada 2013 10:47

    byłem ... widziałem ... jak zwykle wszystko świetnie wygląda! a ta orchidea aaaaaa ...

    OdpowiedzUsuń